czwartek, 19 listopada 2009

7. Na "Niedźwiadka" 12

Ulica gen. Leopolda Okulickiego "Niedźwiadka" dość często (w okresach, w których jeżdżę jeszcze na zajęcia rowerem) jest mi po drodze. To całkiem ciekawy zakątek Łodzi, stoi tu kilka godnych uwagi podmiejskich willi (przynajmniej tak mi się wydaje), podobnych nieco do niektórych budynków w Rudzie Pabianickiej. Do Rudy mi jednak daleko, zaś na Bałuty mam rzut kamieniem, więc znowu pojawią się zdjęcia właśnie z północnej części Łodzi.

Zawsze podobał mi się dom stojący pod numerem dwunastym, który zwraca uwagę gdy przejeżdża się obok pociągiem (o ile komuś zdarza się w czasie podróży wyglądać przez okno; pociągi pokonują ten odcinek w takim tempie, że można się napatrzeć). Zbudowano go bodajże w 1903, a tak przynajmniej sugeruje data widniejąca w ozdobnej balustradzie balkonu. Poza tym zupełnie nic o nim nie wiem.

026

025

024

Kстати, kocham swój słomiany zapał, mam nadzieję, że więcej takich przerw w dodawaniu notek nie będzie.

środa, 17 czerwca 2009

6. Internat

W piątek kupiłem nowy aparat, tak więc blog zmartwychwstaje i mam nadzieję, że na długo.

W końcu mogę też pokazać kawałek miasta, w którym mieszkam. Tutaj dziękuję Paulinie, że wybrała na wczorajsze fotografowanie miejsce, o którego istnieniu zapomniałem, więc o pójściu tam raczej bym nie pomyślał. Sam zresztą bym tam nie wszedł.

015

Oto weranda powstałego w międzywojniu internatu, najpierw służącemu Państwowemu Seminarium Nauczycielskiemu Żeńskiemu im. Stefana Żeromskiego, a później Państwowemu Liceum Pedagogicznemu, obecnie nie służącemu absolutnie nikomu i niszczejącemu w środku zapuszczonego parku.

016

Nie ma co pisać, zdjęcia mówią same za siebie.

017

018

Tymczasem mógłby to być jeden z najpiękniejszych budynków w Zgierzu (z całą pewnością dawno temu był), przypomina mi pałac. Wraz z budynkiem dzisiejszego Kolegium Nauczycielskiego i parkiem musiał tworzyć kiedyś malowniczy kompleks.

019

Wyobrażam sobie jak wyglądały kiedyś te korytarze...

020

... czy klatka schodowa w czasach, gdy mieszkał tu mój dziadek.

021

Włochy to czy Hiszpania?

022

023

Nie wyobrażam sobie, że ten budynek mógłby zniknąć. W Zgierzu jest tak mało wyróżniającej się architektury, że byłaby to strata nie do odrobienia. Nie jestem ekspertem, ale nie wydaje mi się, że stan jest tak tragiczny, że internat nadaje się do rozbiórki i mam nadzieję, że takich planów względem niego nie ma.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

5. A Łódź też ma...

Stare Miasto! Może nie tak stare i efektowne jak te z Krakowa czy Wrocławia, ale jest. Jest też nawet Rynek Staromiejski, o którym wiele osób spoza Łodzi nie wie. Miasto wielu osobom kojarzy się z ulicówką, co zawdzięczamy mitowi Piotrkowskiej. Raz tylko spotkałem się z przypadkiem osoby, która zakładała, że w Łodzi Rynek jest, z tym, że ta osoba nie miała o tym mieście zielonego pojęcia.

Rynek w niczym nie przypomina siebie sprzed wojny. W miejscu, gdzie mieściły się XIX-wieczne czynszówki stoją teraz budynki z podcieniami zbudowane w latach 50', tam, gdzie stała okazała synagoga Alte Szil, obecnie znajduje się pomnik Dekalogu. Rynek Staromiejski bezpowrotnie utracił swój dawny charakter, jednak mimo to dla mnie ciągle jest to ciekawe miejsce.

Zdjęcia są z czerwca ubiegłego roku, robiłem je o jakiejś chorej godzinie, kiedy to zazwyczaj śpię.

014

013

I również poranny Park Śledzia tak na dokładkę.

012

Bałuty są chyba jakąś moją obsesją, czwarty post łódzki i trzeci bałucki...

sobota, 14 marca 2009

4. Cmentarz żydowski

Marzec jak zwykle robi sobie jaja, czasem słońce, czasem deszcz, a i śnieg się zdarzy. Jednak przeważa chyba ładna pogoda, jest ciepło, a nawet te zaburzenia aury wyglądają dość malowniczo momentami.

A ja ciągle nie mam działającego aparatu.

Ale pomyślałem, że można coś wrzucić na bloga jednak, bo dość długo leży odłogiem, więc rozpocząłem ponownie żmudne przeszukiwania katalogów.

Jak się pewnie z tytułu można domyśleć (cóż, nie jest zbyt wyszukany) poniżej tej paplaniny pojawią się zdjęcia cmentarza żydowskiego w Łodzi. Oczywiście trzeba powiedzieć, że największego w Europie.

Chociaż w sumie chyba powiedzieli to już wszyscy, którzy mieli okazję.

Dziś (no, teraz to już wczoraj) przeczytałem artykuł "Cmentarze w przestrzeni Łodzi" i chyba właśnie dlatego mój wybór padł na tę tematykę.

Zacznę więc od bramy...

009

... od strony ulicy Brackiej. Alejka, którą tu widać to część Alei Chryzantem. Brama ta jest wiecznie zamknięta, więc od tej strony na cmentarz nie wejdziemy, trzeba udać się do Zmiennej, która wygląda, jakby się nie zmieniła od stu lat. No, może wtedy nie było ogródków działkowych.

Cmentarz powstał w 1892 r., gdy tereny te nie należały do Łodzi (i potem długo jeszcze nic się w tej kwestii nie zmieniło). Rok później ogrodzono teren, posadzono drzewka, a Adolf Zeligson, który jest także autorem projektów wielu pałaców (i nie tylko) w Łodzi, stworzył dla niego kompozycję przestrzenną. Zaprojektował on również mauzoleum Poznańskiego, które jest najokazalszym grobowcem na cmentarzu żydowskim (okazały pałac, mauzoleum - ten facet naprawdę miał jakiś kompleks).

010

Na terenie cmentarza powstał dom pogrzebowy (także autorstwa Zeligsona) i mała synagoga, którą niestety spotkał los podobny do innych łódzkich synagog. Sam cmentarz w czasie ostatniej wojny był świadkiem masowych egzekucji.

Od 1975 roku cmentarz żydowski został uznany za zabytek i myślę, że w tym momencie dosyć suchych informacji.

011

Cmentarz obecnie jest jeszcze bardzo zaniedbany, ale samo miejsce ma niepowtarzalny klimat i naprawdę robi niesamowite wrażenie. Wszechobecny bluszcz, chylące się na wszystkie strony macewy - po prostu poezja (chociaż posępna)!

niedziela, 15 lutego 2009

3. I jest ładniej...

Może zima nie minęła, ale zrobiło się przyjemniej. Nawet miałem ochotę wyjść porobić zdjęcia, ale wczoraj stała się rzecz równie absurdalna, jak założenie tego bloga. Właściwie nie byłaby tak absurdalna, gdyby nie to, że powstał trzy dni wcześniej.

Zostałem właśnie w pięknym dniu wczorajszym obudzony przez siostrę wczesnym rankiem (jakoś tak jedenasta, czy któraś). Poinformowała mnie, że upuściła aparat i się popsuł. Epic.

To teraz, póki aparat jest popsuty, posiłkować się muszę zdjęciami archiwalnymi, bo nie chcę przecież tak od razu zawieszać bloga.

Więc dziś Ozorków, chociaż to nie on był celem tych dwóch zdjęć.
Zdjęcia zrobiłem na wycieczce rowerowej 19. czerwca w roku minionym.

007

008

Na pierwszym zdjęciu rowerzystka złapana na tle pałacu Schlösserów, na drugim tło dla rowerzysty stanowi kościół ewangelicko-augsburski pw. dwunastu Apostołów Jezusa Chrystusa.

Zarówno Ozorków, jak i pałac oraz kościół zapewne znajdą się jeszcze na tym blogu, więc nie będę się teraz na ich temat rozpisywał.
Chcę czerwiec!

piątek, 13 lutego 2009

2. Zimo, wy...nocha!

Naprawdę mam jej już dość. Człowiek akurat planuje wyjazd na miasto z celem dodatkowym (acz w moich oczach istotniejszym od głównego) zrobienia paru zdjęć, a tu ziemia biała, niebo białe i mgła jeszcze dla zwiększenia dramaturgii. Żeby mi tylko wtorek tak nie wyglądał, bo przewiduję kolejny wypad.

Z chęcią dałbym teraz jakieś letnie zdjęcie, ale nie jestem w stanie nic wybrać. Dam więc coś może mało malowniczego, ale bardzo kojarzącego mi się z Łodzią, przynajmniej od pewnego czasu.

Właściwie to się bardzo się dziwiłem moim znajomym z innych miast, że widok ten wielce ich zaskoczył. Bo jakże to? Na amerykańskich filmach jest, w Łodzi jest, a we Wrocławiu, Gdańsku, itd. niet?

Zjawisko występuje tylko zimą i sfotografowane przeze mnie niestety właśnie dziś. Najciekawiej wygląda to w grupie, gdy ulice oświetlają tylko latarnie.

O czym mowa?

Studzienka 1

Dlaczego u nas tak, a u innych nie?

Studzienka 2

Czy może jednak u innych też, a znajomi z dalekich stron mi tu ściemniają?

czwartek, 12 lutego 2009

1. Park Helenowski czyli dramat w IV aktach

Mój pierwszy wpis postanowiłem poświęcić jednemu z moich ulubionych parków, którym to zdarzało mi się często w zamierzchłych czasach (czyli rok temu) przechodzić po drodze z potwornego budynku katedry filologii rosyjskiej do przystanku tramwaju 16, dzięki czemu powrót do domu ze szkoły wydłużał mi się o jakieś 45 minut.

Park został utworzony z inicjatywy synów założyciela browaru nad Łódką, Karola Anstadta, w roku 1881. Swoją nazwę zawdzięcza imieniu żony jednego z synów Karola - Ludwika. W tamtych czasach był z pewnością najwspanialszym parkiem w Łodzi, posiadał wiele atrakcji i szybko stał się modnym miejscem wśród łódzkiej śmietanki. Po więcej informacji o tym parku zapraszam tutaj.

Helenów 1

Z parku od strony ulicy Północnej rozciąga się malowniczy widok na stawy na rzece Łódce i górujące nad nimi wieże fabryki Biedermanna, w oddali też widoczny jest kościółek mariawicki (nie, akurat nie na tym zdjęciu). Swego czasu był to jeden z moich ulubionych widoczków w mieście, którego jedynym mankamentem był betonowy płot dookoła fabryki.

Helenów 3

Teraz wolę podziwiać park z drugiej strony stawów, patrząc właśnie w kierunku ulicy Północnej.

Dlaczego?

Helenów 4

Cóż, moja wizja Łodzi najwyraźniej nie pokrywa się z wizją "inwestora".

Helenów 2

Gdy zobaczyłem taki widoczek w kwietniu ubiegłego roku, nagle ten park wydał mi się bardzo egzotycznym miejscem na piknik.

Słowem wstępu

Jestem w takim szoku, że aż nie wiem co napisać.

Już dawno zwątpiłem, że może do tego dojść i... stało się! Założyłem bloga, który mam zamiar poświęcić miastu, które uważam za swoje, mimo, że mieszkam od jego granic około trzydziestu minut komunikacją miejską. Siłą rzeczy nie będę się trzymać granic administracyjnych Łodzi zbyt restrykcyjnie. Dobrze, może się nawet momentami okazać, że przekroczę je stanowczo i brutalnie, ale obiecuję, że nic z poza województwa się tu nie znajdzie (od razu zaznaczę, że zdarza mi się niekonsekwencja).

Fakt, że teraz to wszystko piszę jest o tyle bardziej absurdalny, że sesja już się skończyła i nie mogę się nawet wytłumaczyć, że blog jest moim zajęciem zastępczym.

Nie wiem, jak ten blog będzie wyglądać, chociaż jeszcze parę godzin temu sprawa wydała mi się rozstrzygnięta. Chciałbym pewnej spójności mimo wszystko, zwłaszcza, że jako osoba nie obdarzona talentem fotograficznym tak hojnie, jak niektóre osoby, do których odnośniki znaleźć można z prawej strony, nie mam poza spójnością wiele do zaoferowania. Będzie więc problem, gdyż moja wymyślna i przegenialna koncepcja ogólna właśnie w moich oczach stała się banalna i głupia.

Ale dam radę.

A jak nie, to już od poniedziałku mam zajęcie zastępcze zwane studiami.